VITO BAMBINO
Data wydarzenia
środa, 1 czerwca 2022, godz. 19:00Różnorodność i multikulturowość - te słowa najlepiej określają Vito Bambino. Muzyka, który od lat mieszka w niemieckim Leverkusen, a urodził się w 1988 roku w Katowicach jako Mateusz Dopieralski. W Niemczech znalazł się w wieku dwóch lat, gdy rodzice postanowili poszukać lepszego życia na Zachodzie. Mieszka tam do dziś, choć mówi o sobie nie "Niemiec", "Polak", "Ślązak", lecz "Europejczyk". I mówi to z dumą.
Mateusz Dopieralski aka Vito Bambino stworzył materiał, w którym jak w lustrze odbija się jego muzyczne DNA. Jeśli dobrze wsłuchamy się w zawarte na płycie piosenki, usłyszymy przeróżne elementy, jakie składają się na to różnorodne stylistycznie dzieło. Jedno z tych odbić zaprowadzi nas aż do czasów "Placu zabaw", czyli drugiego materiału Bitaminy, czyli producenckiego tria, które wraz z Mateuszem tworzą Piotr Sibiński i Amar Ziembiński. Do spowitych melancholią czasów beztroskich wakacji, pitej hektolitrami lemoniady i ciągłego wrażenia, że wszystko jeszcze przed nami, a lato nigdy się nie kończy. Czas jednak biegnie nieubłaganie. Zmienia się spojrzenie na życie, priorytety. Zaczyna się dorosłe życie.
Na "Poczekalni" Vito Bambino zawarł piosenki, które odbijają ten okres jego życia. Czasy, gdy powstawał album "Kawalerka" Bitaminy. Kiedy młodość jeszcze ostatecznie nie wywietrzała z głowy, podobnie pragnienie wolności, ale trzeba już się zmierzyć z zadaniami dorosłych, jak wizyty w urzędach, czy odpowiadanie na urzędowe pisma. Dorosłość w końcu nadchodzi w pełnym wymiarze. Przygody z dzieciństwa i lat młodości stają się przyjemnymi wspomnieniami, część przyjaciół znika z bliskiego kręgu. Mamy wciąż niezrealizowane marzenia, ale i coraz więcej obowiązków. Czy więc musimy rezygnować? Vito Bambino i jego "Poczekalnia" są dowodem na to, że odpowiedź na to pytanie może być negatywna. Bo życie czasami niespodziewanie podsuwa nowe możliwości, które warto wykorzystać. Artysta został wywołany przez życie do odpowiedzi i udzielił jej w postaci prawdziwych, szczerych piosenek o tym, co ważne. Miłości, przyjaźni, radości i innych.
Od L'Amour do San Fran, czyli VITO w Bielsku-Białej
Ostatnie bilety rozeszły się na kilka godzin przed bielskim występem. Vito Bambino okazał się bardzo gorącą atrakcją koncertową. Od początku dziękował fanom, że stawili się tak licznie i "zainwestowali ciężko zarobione pieniądze" w jego występ.
Z początkowego chaosu wkrótce wykluły się lekko jazzujące i latynoamerykańskie frazy, z których wyłonił się, otwierający solową płytę VITA utwór L'Amour. "Plan gry jest taki" - mówił Bambino - "trzeba trochę poczekać, a największe niespodzianki będą na koniec. Polecam wywołać nas na bis".
Zanim dotarliśmy do bisów, pojawił się dedykowany Polakom za pomoc Ukrainie utwór Je Suis Polonaise i kolejne z jego płyty Przeprowadzka. Napięcie rosło, fani reagowali coraz bardziej entuzjastycznie. Coraz więcej widzów zamieniało wygodne fotele na miejsca stojące, tańcząc w rytm muzyki. Prawdziwy entuzjazm zaczął się po przebojowym Maju. Vito nieustannie krążył po scenie, a jego muzycy łatwo wzbogacali nowoczesne popowe brzmienia o jazz, latynoamerykańskie rytmy, a nawet...bluesa.
Vito zafundował fanom aż 6 bisów i miał rację mówiąc, że wtedy będzie najciekawiej. Cała cala podrygiwała przy Domu i Dżentelmenelu z repertuaru jego macierzystej formacji Bitamina, chóralnie odśpiewała Ale jazz! ("nic na tym utworze nie zarobiłem" - zarzekał się Vito) i Boję się o Ciebie - przebój zaśpiewany z Kaśką Sochacką. Na finał jeszcze dwa hity - Nudy i San Fran, ostatnie podziękowania dla oszołomionych nieco, ale szczęśliwych fanów.