Wulkan na scenie i widowni, czyli Kacperczyki w BCK
Na scenie charakterystyczny wulkan i dużo srebrnej scenografii. Ledwo zabrzmiały pierwsze dźwięki Intra, widownia wstała z miejsc, na których nie usiadła już do końca koncertu (w wyjątkiem kilku fanek, dla których emocji było zbyt wiele :))
Sebiksy, Awionetki, Kryzys wieku wczesnego, Pokolenie końca świata, Syn okiennika - czyli to czego fani oczekiwali i odśpiewali razem z wokalistą od pierwszej do ostatniej linijki tekstu. Niesamowita energia, sala rozświetlona telefonami, ogłuszające krzyki i wspólne śpiewy - czego można oczekiwać więcej? Wokalista robił sobie wspólne zdjęcia z fankami z pierwszych rzędów. Przez 80 minut muzycy szaleli na scenie, były opowieści o fajnym mieście w którym są, a na finał (Artysta z ASP) zaprosili młode fanki na scenę.
Zobaczyliśmy młodą siłę polskiej muzyki, a czy to hip-hop, pop czy rock - w tym momencie dla widowni była do sprawa wtórna.