Przejdź do treści

Weekend z Kazikiem

sob. 20 stycznia 2024
Na tydzień przed bielskimi koncertami Kazika, do fanów dotarły niepokojące informacje o chorobie wokalisty i odwołanych koncertach. Kilka dni przed planowaną datą występu w Bielsku-Białej zaczęły płynąć wieści, że Kazik czuje się lepiej i nie planuje odwoływania koncertów. Fani mogli odetchnąć z ulgą...

W piątkowy wieczór po chorobie nie było już śladu (no może niewielkie pozostałości po przebytej infekcji), a Kazik brylował na scenie przez 2 godziny i 40 minut, nie schodząc z niej ani na chwilę. Cały czas na niewielkiej przestrzeni między pozostałymi muzykami poruszał się w charakterystycznym dla siebie stylu. Kwartet ProForma, to formacja która nagrała z Kazikiem dwie płyty, częściej penetrując klimaty piosenki autorskiej niż rockandrolla czy punk rocka. W Bielsku-Białej harmonijnie połączyli różne style. Nie zabrakło piosenek Stanisława Staszewskiego, ani takich twórców jak Leonard Cohen, Tom Waits, Nick Cave czy Mocnej Grupy Pod Wezwaniem albo Jacka Kaczmarskiego. Balladowo przy piosenkach poetyckich, bardziej hałaśliwie robiło się przy takich utworach jak 12 Groszy, Malcziki, Tata Dilera czy Sztos.

Wszystkie przyjęte entuzjastycznie, choć publiczność tego wieczoru była bardziej nastawiona na słuchanie i rytmiczne bujanie niż skakanie w rytm utworów. Lokalną ciekawostką był utwór Komandor Tarkin z gościnnym udziałem (zagrał na trójkącie) - Mateusza Żyły, autora książkowej historii zespołu Kat.

Bardzo zróżnicowany i udany koncert kończyły cztery bisy, a w finale ProForma pokazała mocno rockowy pazur kończąc Should I Stay Or Should I Go z repertuaru The Clash i rozkręconym maksymalnie głośno, agresywnym Ace of Spades, sztandarowym hitem Motorhead.

Ciąg dalszy weekendu z Kazikiem, nastąpił w sobotni wieczór. Kazik znów mógł się pochwalić paradą przebojów z ostatnich kilkudziesięciu lat - od Dziewczyn i Spalam się, poprzez Tatę Dilera, Łysy jedzie do Moskwy, aż po solidny zestaw z ostatniej, "pandemicznej" płyty Zaraza. Ten wieczór był ostrzejszy, czasami punkowy, czasami z ostrymi gitarami rodem z projektu Kazik na żywo. Publiczność rytmicznie wierciła się i bujała w fotelach by porzucić je na dobre przy bisach, zwieńczonych po ponad dwóch godzinach koncertu finałową Celiną.

Dwa wyprzedane do ostatnich miejsc koncerty świadczą, że Kazik stał się prawdziwym "klasykiem", i wygląda na to, że nie powiedział jeszcze ostatniego muzycznego słowa.

Autor: