"Babski wieczór" z Anią Dąbrowską
Jak się macie - przywitała wszystkich Ania, a potem nieustannie "łapała kontakt" z widownią, a to zagadując "gdzie można się wybrać w Bielsku-Białej", a to jak się odmienia nazwę miasta, a to wreszcie kompletując koncert życzeń. Kilka propozycji przyjęła, kilka odrzuciła (nie wiem, czy zespół to zna) a jedną obiecała zaśpiewać na koniec koncertu.
Na scenie łącznie dziewięć osób (i oczywiście wokalistka). Anię wspierały trzy dziewczyny w chórkach, sekcja dęta, sekcja rytmiczna, gitarzysta i klawiszowiec. To był bardzo energetyczny, świetnie zagrany koncert z pogranicza pop, soulu i (chwilami) klasycznej muzyki disco. Trudno mi się przyznać - na dobry początek, a potem najbardziej znane przeboje wokalistki, między innymi te z kultowych romantycznych komedii, dwie nowości z nadchodzącej płyty (z dużym entuzjazmem przyjęte przez widownię - to mogą być jej kolejne przeboje) i na koniec zasadniczej części koncertu "zamówiony" wcześniej przez widownie Charlie, Charlie. Było sporo śmiechu, przekomarzanek z publicznością, wspólnego śpiewania, a w finale, kiedy już wszyscy bujali się w rytm muzyki - rozpędzona do granic możliwości wersja Mamma Mia Abby.