DŻEM JAK WINO
Dżem ma mnóstwo fanów w każdym wieku. Publiczność udowodniła to już przed koncertem, wykupując ostatnie bilety chyba jeszcze w styczniu. Dżemowe przeboje zgodnie śpiewały kilkuletnie dzieci i emeryci.
Zagrali przekrojowy materiał z kilkudziesięciu lat działalności od Lunatyków, poprzez Harley'a, Malowanego ptaka, Listu do M., aż do śpiewanej już oryginalnie przez Maćka Balcara piosenki Do kołyski.
Lata płyną, a bracia Otrębowie, Jerzy Styczyński i "młodsi" koledzy, to nadal fachowcy najwyższych lotów. Nie zasypiają gruszek w popiele - zabrzmiała m.in. nowa piosenka Ty wiesz, ja wiem. Może czas na kolejną studyjną płytę? - ostatnia ukazała się 13 lat temu.
Gorące oklaski przywitały muzyków już na początku koncertu. Potem były wspólne śpiewy i wokalne dialogi z frontmanem. Naprawdę magicznie zrobiło się, kiedy widownia, słysząc Wehikuł czasu, spontanicznie wstała z miejsc i zaczęła się zabawa. Cztery rozbudowane bisy - Partyzant, Czerwony jak cegła, Autsajder i finałowe Whisky sprawiły, że publiczność nawet kiedy muzycy już definitywnie zeszli ze sceny, zapaliły się światła i z głośników popłynęła ilustracyjna muzyka, nie chciała wyjść, jakby nie wierząc, że ten wieczór już się zakończył.