Zakończyła się XIII Jazzowa Jesień

Koncertem jazzu tradycyjnego zakończyła się XIII Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej. W czasie 6 festiwalowych dni, usłyszeliśmy aż 9 koncertów.

Tradycyjnie festiwal otworzyli dyrektor artystyczny Tomasz Stańko i prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult. Prezydent dziękował nie tylko za dobór repertuaru tegorocznej Jesieni, ale także za ogromną promocję Bielska-Białej, łączącą się z promocją jazzowego festiwalu w ogólnopolskich mediach.

15 listopada - Stars of British Jazz

Tradycyjnie, jeden z festiwalowych koncertów odbiega stylistycznie od głównego nurtu festiwalu, pokazując korzenie jazz. W tym roku wystąpiło 6 starszych panów, w życiorysach których jest zawarta historia brytyjskiej muzyki jazzowej, popowej i rockandrollowej. Przyjęli nazwę Stars of British jazz. Pokazali, że potrafią bawić się muzyką, i tym radosnym podejściem zarażać widzów. Sięgali po kompozycje Ellingtona, Armstronga, a nawet, podobno jeden z największych przebojów brytyjskiego jazzu - Midnight in Moscow, czyli Podmoskiewskije wieczera. Grali solówki, śpiewali, podrygiwali na scenie - jednym słowem, cieszyli się muzyką. Sięgali po przeboje Franka Sinatry (Fly Me to the moon) i Louisa Armstronga (jeden z bisów to It's a wonderful world). Publiczność wyszła w ostatniego festiwalowego koncertu rozbawiona i w pełni zadowolona.


14 listopada - Tomasz Stańko Projekt, Egberto Gismonti

Przedostatni wieczór festiwalu wypełniła muzyka pochodząca z kontynentu amerykańskiego. Tradycyjnie dyrektor artystyczny festiwalu Tomasz Stańko przedstawił swój nowy projekt. W Bielsku-Białej wystąpił z muzykami pochodzącymi z Nowego Jorku, gdzie spędza znaczną część roku i uważnie przysłuchuje się jak bije jazzowe serce miasta. Tym razem jego trąbce towarzyszyła sekcja rytmiczna oraz saksofon.

Drugi koncert tego wieczoru, to muzyczna podróż do Brazylii. Przewodnikiem po jej muzycznych rytmach był Egberto Gismonti - multiinstrumentalista, mistrz gitary i fortepianu. To była pierwsza okazja do zobaczenia w Polsce tego muzyka, uznawanego za legendę brazylijskiego jazzu.

13 listopada - Mathias Eick, Andy Sheppard

To był wieczór europejskiego jazzu. Wieczór muzyki inspirowanej pejzażem - norweskim, amerykańskim (podobno w niektórych miejscach zbliżonym do norweskiego) oraz brytyjskim - wyspiarskim, otoczonym przez morze.

Najpierw na scenie pojawiła sie muzyczna ekipa norweskiego trębacza Mathiasa Eicka, grając przepiękne ilustracyjne melodie. Brytyjczyk Andy Sheppard zaprezentował grając na saksofonach delikatniejszą stronę swojej jazzowej natury, tylko chwilami odlatując w bardziej awangardową stronę (spokojne morze, czasami zmienia sie w groźny sztormowy pejzaż). . Na koniec , jak na brytyjczyka przystało, pokazał, że wychował się na muzyce The Beatles.

Trzynasty, piątek, okazał się bardzo udanym wieczorem trzynastej Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej, a oba koncerty zostały wysoko ocenione przez widzów.

12 listopada - Pablo Marquez, Tim Berne - Decay

Trzeci festiwalowy wieczór otworzył koncert wirtuoza klasycznej gitary - Pablo Marqueza. Gitarzysta, niezwykle skupiony na swoim instrumencie, siedzący w centralnej części sceny, oświetlony jednolitym białym światłem prezentował niezwykłą muzykę. Można ją umiejscowić gdzieś między jazzem a klasyką. Argentyńskie tanga, a także samby i inne dźwięki z Ameryki Południowej sprawiły, że publiczność zasłuchała się w muzyce, by na koniec nagrodzić artystę burzą braw.Po nich na scenie pojawili się starzy dobrzy znajomi bielskiej publiczności Michael Formanek i Tim Berne. Tym razem to saksofonista - Tim Berne był liderem ich wspólnego składu wzbogaconego o Ryana Ferreirę– gitara i Chesa Smith'a – perkusja, instrument perkusyjne. Projekt Decay, to najnowszy projekt Berne'a - wymykający się zaszufladkowaniom, ale zdecydowanie doceniony przez bielską publiczność.

11 listopada - Bad Plus

Trójka znakomitych muzyków kreatywny pianista Ethan Iverson, pomysłowo grający na perkusji Dave King oraz kontrabasista Reid Anderson, zagrała w Bielsku-Białej znakomity, energetyczny koncert, wypełniając brzmieniami swoich instrumentów Dom Muzyki. Nie pozwalali na chwilę nudy, raz grając skomplikowane połamane rytmy, by po chwili na rytmicznym podkładzie rozwijać barwne melodyjne pejzaże grane na fortepianie. Chwilami było w ich muzyce słychać bluesa, innym razem rozwijali piękne melodie. W czasie drugiego bisu udowodnili, że bliska jest im muzyka rockowa, grając dla zachwyconej widowni jazzową wersję jednego z hitów zespołu Nirvana.

8 listopada - Maria Schneider Orchestra

Maria Schneider jest artystką rozchwytywaną na całym świecie. Wielokrotnie zdobywała nagrody Grammy. Lista jej współpracowników jest bardzo długa. Zaczyna się od Kronos Quartet, a kończy na Dawidzie Bowie'm. Bielski koncert był niezwykły także z tego powodu, że po raz pierwszy wystąpiła w Polsce ze swoim oryginalnym big-bandem. W Bielsku-Białej pokazała różne barwy jazzu. Od big-bandowej potęgi brzmienia, do delikatnych klimatycznych dźwięków inspirowanych rozległymi równinami Ameryki. Zmieniały się brzmienia, nieustannie zmieniali się soliści, a Maria Schneider opowiadała o kolejnych kompozycjach, w większości pochodzących z jej najnowszej płyty. Publiczność, która jak zwykle przyjechała do Domu Muzyki z całej Polski, nagrodziła koncert wielkimi owacjami na stojąco. Największe brawa zebrali dwaj saksofoniści za solówkowy dialog pod koniec koncertu. Jednym z dwóch bisów było klasyczne, jazzowo-filmowe Over the rainbow.

Kolejny koncert już 11 listopada o g. 19.00. Wystąpi formacja Bad Plus.

mk