Pat powrócił do Bielska-Białej

Na ten koncert fani Pata Metheny’ego czekali ponad dwa lata. Było warto… Mistrz jazzowej gitary pokazał, że jest w znakomitej formie.

Światowa trasa koncertowa Side Eye z powodu pandemii była przekładana dwukrotnie. Zdecydowana większość fanów zatrzymała bilety, wierząc, że Pat jednak spotka się z nami na koncercie.

Do kościoła w Aleksandrowicach zjechali jazzfani z całej południowej Polski, spragnieni kontaktu ze swoim idolem. Kiedy Marcin Kydryński poprosił, żeby nie nagrywać i nie fotografować, a skupić się na przeżywaniu koncertu, fani dostosowali się w 100 procentach.

Fenomenalny gitarzysta spędził na scenie ponad dwie godziny, oprócz utworów z SIde Eye cytował melodie ze swojego bogatego repertuaru, zgrabnie łącząc ballady z ostrymi, „odjechanymi” fragmentami. Bielski występ był finałem jego polskiej trasy koncertowej. Jednym z najważniejszych elementów koncertu było przesłanie do Polski i Polaków – wyrażenie dumy i podziękowania za wspieranie Ukrainy i pomoc dla uchodźców. Zresztą sam Pat również dołączył do akcji wsparcie, sprzedając koszulki-cegiełki, z których dochód będzie przeznaczony na rzecz pomocy dla Ukrainy realizowanej przez Polską Akcję Humanitarną. Zebrał na ten cel ponad 14 tys. dolarów.

Publiczność od początku przyjęła go wręcz entuzjastycznie. W finale zaczął solowo od spokojnej ballady, by rozbujać publiczność znajomymi dźwiękami Are You Going With Me?, by na koniec zamknąć show pacyfistyczną deklaracją Make Peace.

To był jego czwarty, i wierzymy że nie ostatn,i koncertowy pobyt w Bielsku-Białej. Pytany po koncercie czy czuje się zmęczony dwugodzinnym graniem, z uśmiechem odpowiadał, że nigdy nie czuje się zmęczony graniem muzyki.

mk