Lucibela i roztańczony Dom Muzyki

„Fantastyczny koncert” – komentowali z wypiekami na twarzy widzowie opuszczający Dom Muzyki po koncercie Lucibeli.

Marcin Kydryński (tym razem obecny tylko głosem) mówił, że jeszcze przed rokiem widział Lucibelę śpiewającą na przystani w Lizbonie, dla zasłuchanego tłumu. Wkrótce trafiła tam gdzie jej miejsce, czyli do dużych sal koncertowych.

To był ostatni koncert polskiej trasy Lucibeli. Przedstawiła się skromnie, mówiąc że gra tradycyjną muzykę. Przywitała się po polsku  i zaczęła roztaczać swoje muzyczne obrazy. Na zmianę wolne, smutne nawiązujące do fado i wesołe roztańczone i rozkołysane. Towarzyszyli jej świetnie, klimatycznie grający muzycy. Na koniec zapytała widzów czy lubią tańczyć, a potem po prostu poprosiła żeby wstali i zatańczyli razem z nią. Owacyjnie nagradzani wyszli na jeden (szkoda że tylko jeden) bis.

 

mk