Kwiat Jabłoni rozkwita w Bielsku-Białej

"Mogło być nic", "a jest wszystko". "Mogło być nic", a był piękny koncertowy wieczór. Kwiat Jabłoni wystąpił w Bielskim  Centrum Kultury.

Koncert, który pretenduje do miana muzycznego wydarzenia jesieni. Biletów zabrakło kilka tygodni wcześniej, a i tak do kasy BCKu pielgrzymowali fani, pytając, czy biletów na pewno już nie ma, albo nie było zwrotów.

Katarzyna Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz, rodzeństwo z muzycznymi korzeniami (dzieci Kuby Sienkiewicza z Elektrycznych Gitar) to fenomen na polskiej scenie muzycznej. Dźwięki nawiązujące do "krainy łagodności", chwilami wkraczające na teren eksploatowany dotychczas przez zespół Raz, Dwa, Trzy. Poetyckie teksty i przebojowe melodie.

W Bielsku-Białej kończyli swoją letnio-jesienną trasę. Publiczność przywitała zapalona lampka nocna. Rodzeństwo weszło na scenę i rozpoczęli tekst od starej piosenki Huśtawki Jacka Kleyffa. Potem były sympatyczne grepsy z wywołaniem reszty zespołu spośród publiczności i mandoliną opuszczaną znad sceny (ktoś z widowni krzyknął po chwili - "teraz fortepian").

Największe przeboje zespołu w ciekawych rozbudowanych aranżacjach, wsparte przez bardzo dobrą sekcję rytmiczną, oklaski, wspólne śpiewy i tańce przy żywszych numerach. Oczywiście zabrzmiały największe hity grupy - Wodymidaj, Kto powie jak, Kometa i inne.

Warto podkreślić znakomite, gustowne światła sceniczne - bardzo efektowne, choć nie efekciarskie. Nad sceną przed cały czas świecił się neon z tytułem najnowszej płyty zespołu "Mogło być nic".

Bisy ułożone w bardzo przemyślany sposób - najpierw zamykające w klamrę ich koncert A ile Jacka Kleyffa, potem sztandarowy Kwiat Jabłoni Elektrycznych Gitar (nie pozostawili wątpliwości, że nazwa zespołu pochodzi od taniego wina, a nie rozkwitających wiosną pąków). Na finał, już po zapaleniu świateł zabrzmiał utwór Idzie zima.

 

mk