I tak się trudno rozstać

W dniu nadania Bielskiemu Centrum Kultury imienia Marii Koterbskiej (18 marca) w BCKu odbył się koncert poświęcony pamięci piosenkarki, w wykonaniu młodych artystów Bielskiej Piwnicy Artystycznej im. Marii Koterbskiej.

 

Wszystkie dostępne bilety rozeszły się na długo przed koncertem. Na początek zabrzmiała Karuzela, zaśpiewana "wspólnie" przez Marię Koterbską i artystów Piwnicy. W tle pojawiły się fragmenty filmu Irena do domu, z którego ścieżki dźwiękowej pochodzi ten utwór.

Przed koncertem na scenie pojawił się ubrany w miejskie insygnia prezydent Jarosław Klimaszewski.

 - "Na pogrzebie naszej pani Marii podjąłem, w imieniu mieszkańców zobowiązanie, że jej pamięć uczcimy należycie. Dziś właśnie się to stało. Rada Miejska na mój wniosek jednogłośnie nadała imię Marii Koterbskiej obiektowi w którym jesteśmy. Maria Koterbska była ambasadorką naszego miasta. Mimo licznych propozycji nigdy nie opuściła Bielska-Białej."

Gościem specjalnym koncertu był syn pani Marii - Roman Frankl, który podziękował prezydentom Klimaszewskiemu i Krywultowi oraz wszystkim bielszczanom.

 - "Jestem przekonany, że mama w tej chwili gdzieś tam patrzy na nas z góry i tak jak ja jest szalenie wzruszona i szalenie szczęśliwa. Mama nigdy nie była dumna z siebie. Ja byłem bardzo dumny z mamy, a dziś jestem  dumny szczególnie. To wspaniały moment i dziś trudno mi znaleźć słowa, żeby moją radość wyrazić."

Roman Frankl przypomniał, że na scenie Bielskiego Centrum Kultury występowali zarówno tata pani Marii, ona, jak również on sam.

A potem rozpoczął się koncert na scenie BCK przystrojonej mnóstwem kwiatów i portretem Marii Koterbskiej. Cześć utworów z głosem zmarłej artystki została odtworzona, pozostałe wykonane z towarzyszeniam grającego "na żywo" zespołu.  Nie zabrakło piosenek pani Marii, ale także innych twórców, którzy przez lata wywarli wpływ na polską piosenkę i kulturę. W tle pojawiały się multimedia, a scenę opanowała żywiołowa grupa kilkunastu młodych artystów. Koncert w reżyserii Agnieszki Szulakowskiej i opracowaniu muzycznym Pawła Fabrowicza zakończył się owacją na stojąco.

mk