Dni Bielska-Białej 2016

Przy słonecznej pogodzie, w udziałem tłumów bielszczan, na placu Ratuszowym rozpoczęły się Dni Bielska-Białej. Drugi koncert przerodził się w słoneczny rockandrollowy piknik Pod Dębowcem.

Prezydent miasta Jacek Krywult otwierając tegoroczne Dni Bielska-Białej, mówił, że program został tak przygotowany, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Pierwszy wieczór to Gala Biesiadna przygotowana przez Zbigniewa Górnego. Orkiestrze towarzyszyła duża grupa solistów. Dzięki temu koncert był bardzo zróżnicowany. Z odrobinę poważniejszymi propozycjami Katarzyny Jamróz i Olgi Bończyk sąsiadował śląski humor członków kabaretu Rak, wzbudzający fale śmiechu na widowni. Publiczność czarował największymi przebojami Rudi Schuberth (Wars wita was, Córka rybaka, Monika, dziewczyna ratownika), a swoje popisowe numery wykonywał Jacek Wójcicki. Całość spinał komentarzem Krzysztof Tyniec. Niektórzy stawali na rękach, żeby zadowolić publiczność (dosłownie, nie w przenośni). Bielskim akcentem był występ znanej z Teatru Polskiego Anny Guzik. Publiczność ze zdziwieniem odnotowała brak w formacji Tercet czyli Kwartet - Piotra Gąsowskiego. Wszystko wyjaśniło się po chwili. Niestety pan Piotr zerwał ścięgno achillesa i dlatego nie mógł pojawić się w Bielsku-Białej. Po występie artystów pożegnały rzęsiste oklaski.


Sobota - 4 czerwca

Rockowy wieczór na terenach obok hali Pod Dębowcem rozpoczął Sztywny Pal Azji, prezentując swoje największe hity, głównie z pierwszej płyty grupy. Publiczność chóralnie odśpiewała te najpopularniejsze z finałową Wieżą radości, wieżą samotności na czele. Muzycy nie dali się długo prosić o bis, wykonując jeszcze Łoże w kolorze czerwonym.

Ostrzej i głośniej zagrała Kobranocka. Przed koncertem Kobra przypomniał sobie ich pierwszy koncert w naszym mieście. To był rok 1988 i sala Pod Orłem. Wokalista grupy do dzisiaj pamięta jak rozentuzjazmowana publiczność rozwiązywała mu sznurówki, w związku z czym postanowił grać na bosaka. Kobranocka to jeden z tych zespołów, które mogą zagrać koncert składajacy sie z przebojów, których tekst fani znają na pamięć. Na finał zabrzmiała przebojowa ballada Kocham cię jak Irlandię.

Ze względu na znakomitą pogodę, setki fanów rozsiadły się w części gastronomicznej i okolicznych łąkach tworząc atmosterę rockowego pikniku.

Jako ostatni zespół tego wieczoru, na scenie zainstalowało się Lao Che. Muzycy zagrali znakomity koncert, imponując klarownością brzmienia i instrumentalną precyzją. Publiczność oczywiście czekała na ich największy przebój - Wojenkę. Doczekała się jego wykonania na bis. Wielotysięczny tłum odśpiewał cały utwór od początku do końca.

Niedziela - 5 czerwca

Pogoda znów dopisała, a pod Dębowcem znów zjawiły się tysiące osób. Spotkanie z muzyką rozpoczęła Lari Lu - utalentowana, młoda wokalistka, śpiewająca przez kilka lat z Varius Manx, laureatka wielu nagród. Do swojej wizji muzyki - popu opartego na elektroniczych dźwiękach, bardzo szybko przekonała publiczność, która przyjęła ją bardzo ciepło. Godzinny występ zakończył się bisem.

W międzyczasie wypełnił się już nie tylko namiot, ale także cała częśc gastronomiczna i okoliczne łąki. Wszyscy czekali na gwiazdę wieczoru. Margaret nie zawiodła oczekiwań. Zaproponowała energetyczne show, złożone z jej największych hitów. Publiczność tańczyła i śpiewała, a w przerwach między utworami natężenie entuzjazmu pokonywało kolejne bariery głośności. Do wspólnego zaśpiewania piosenki dwukrotnie zapraszała szczęśliwców z widowni. Po dwóch bisach Margaret zakończyła Dni Bielska-Białej, a potem jeszcze długo rozdawała autograły i robiła wspólne zdjęcia z fanami.

mk