Cały ten zgiełk

Jazzowi buntownicy powracają po latach milczenia. Bielski koncert potwierdził, że nadal lubią "szorstkie dźwięki" z łatwością mieszając jazz z muzyką rockową. Wspólnie z Tie Break wystąpił Michał Urbaniak.

W początkach lat 80. byli nazywani młodą siłą polskiego jazzu. Starsi o trzy dekady muzycznych doświadczeń powracają pod stara nazwą. Do wspólnego grania zaprosili znakomitego jazzmana Michała Urbaniaka, który znakomicie odnalazł się w Tie Breakowej konwencji.

W Bielsku-Białej wystąpili Janusz Janina-Iwański, Antoni Ziut Gralak, Mateusz Pospieszalski, Marcin Pospieszalski i amerykański perkusista Frank Parker. Chropowate brzmienia mieszały się z rockową gitarą, funkującym rytmem i improwizacjami instrumentów dętych. Muzycy na swoją modłę potrafili przerobić nawet puls muzyki reaggae, by po chwili zagrać piękną jazzową balladę, a w finale "punkujący" utwór z gitarowo-saksofonowym riffem.

Na tej muzycznej pajęczynie mógł tkać swoje sola Michał Urbaniak. Tego wieczoru używał na przemian saksofonu i skrzypiec, od czasu do czasu wypełniając przestrzeń swoimi dźwiękami, kilkakrotnie sprawiając publiczności sporo radości muzycznymi pojedynkami z Gralakiem i Pospieszalskim. Na bis muzycy zamienili sie instrumentami. Ziut Gralak grał na basie, a Marcin Pospieszalski stanął przy mikrofonie.

To było niezapomniane koncertowe 100 minut.

mk