Andrus w Bielsku-Białej

W internetowych komentarzach po bielskim koncercie Artura Andrusa pojawiały się najczęściej określania „rewelacja” i „cudownie spędzone dwie godziny”.

Artur Andrus regularnie pojawia się w Bielsku-Białej. Nie powtarza jednak swoich skeczów i zestawu piosenek, za każdym razem proponując coś nowego. Na dobry początek  piosenka Bez katarynek (bo przecież lubimy ponarzekać, a on chcę mieć z głowy pesymistyczne piosenki). Muzycznie dominowły piosenk z najnowszej (wydanej w 2018 roku) płyty Sokratesa 18. W Domu Muzyki sporo miejsca poświęcił Marii Czubaszek, a także swojemu...wiekowi. Zabrakło kilku największych hitów Artura Andrusa, ale chyba nikt z widowni nie był tym rozczarowany. Gościnnie wystąpiła Dorota Miśkiweicz. Artystka zaśpiewała z duecie z panem Arturem, a także kilka piosenek solo (swoich i evergreenów). Publiczność dość długo musiała poczekać na tzw. Balladę dziadowską, czyli dawkę najświeższych wieści w Kroniki Beskidzkiej, zamienioną w czasie pół godziny na piosenkę. Było o wójcie Jaworza, bielskim rentgenie i nacjonalistach dokarmiających sarenki. Na koniec trzy, wcale nie wymuszone bisy. W trakcie koncertu mnóstwo inteligentnego humoru  i salwy śmiechu widzów. Artur Andrus zaprezentował się jako bystry obserwator życia, potrafiący, ku uciesze publiczności, z mało znaczących zdarzeń wydobyć nowe znaczenia i mnóstwo humoru.

mk

Sponsorzy główni

sponsorzy

Partnerzy

ministerstwo kultury pzu

Dofinansowano ze srodków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
pochodzacych z Funduszu Promocji Kultury,
uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objetych
monopolem panstwa, zgodnie z art. 80 ust 1 ustawy
z dnia 19 listopada 2009r. o grach hazardowych,
w ramach programu „Muzyka”,
realizowanego przez Instytut Muzyki i Tanca.